Polowanie | inspiracja: Muzeum Zamkowe w Pszczynie

Wędrując po zamkowych komnatach natrafiłam na Galerię Myśliwską. Zainspirowały mnie tu ciemne, czarne poroża odcinające się na tle jasnej ściany. Przypomniało mi to jak ważnym elementem życia dworskiego, wyższych sfer, szlachty były polowania. W kontekście dzisiejszego świata, nadmiernego spożycia mięsa i globalnego ocieplenia, wydaje mi się to dość odległe. Przeczytałam ostatnio książkę polskiej noblistki Olgi Tokarczuk „Prowadź swój pług przez kości umarłych”, która obnaża mechanizm traktowania zwierząt jako istot nie- ludzkich. Przede wszystkim człowiek stawia siebie ponad innymi gatunkami, mimo, że sam, ewolucyjnie jest zwierzęciem i niedaleko mu do szympansa. Polowanie jest też dla niektórych formą rozrywki. Zabijanie… co po tym zostaje? Poroże… i właśnie te poroża ułożone rytmiczne w Galerii Myśliwskiej Muzeum w Pszczynie zainspirowały mnie do namalowania tego obrazu. 

Kotek widoczny w centralnym punkcie to symbol niedoli zwierząt- tych zabijanych na polowaniach i tych hodowanych po to, aby je zabić. Kotek to w kulturze popularnej element często przewijający się w mediach społecznościowych, bohater memów czy po prostu motyw funkcjonujący w obrębie dziecięcej mody i zabawek. Z jednej strony puchaty przyjaciel, z drugiej domowy drapieżnik, który nie zawaha się użyć pazurów, aby bronić własnego terytorium.

Dziś mamy czas pandemii. Wielu naukowców podkreśla, że pojawienie się groźnego, odzwierzęcego wirusa to efekt naszej ingerencji w świat zwierząt i próba podporządkowania sobie tego świata. Macki ludzkości oplatają ten mikrokosmos. Co z nami będzie? Czy odwet zwierząt to pojawienie się koronawirusa? 

Powstaniec | inspiracja: Muzeum Powstania Warszawskiego 

Przechadzałam się po Muzeum w dźwięku syren alarmowych (na mnie dźwięk ten robi przerażające wrażenie…), gdy nagle w mroku zobaczyłam groby powstańców. Pomyślałam, że to co dzieje się dookoła nas teraz- przejawy nienawiści w stosunku do ludzi postrzeganych jako „inni”, to jest tak małe, tak niskie w porównaniu z sytuacją gdzie ktoś oddaje życie za to żeby żyć w wolnym kraju. Grób to też symbol końca czegoś… końca życia… końca wojny… po wojnie zostało morze grobów. Dziś oprócz tego, że każdego dnia powstają nowe groby mimo, że nie ma u nas wojny… umiera także coś innego – wspólnota- Polska jest podzielona, Polacy są podzieleni. To nie jest wojna, to jest walka. Walka o prawa, o godność, o zwykłe, spokojne życie. Zobaczyłam ostatnio plakat Edgara Bąka, na którym widniał napis: „ Praw nie zrobi się mniej, jeśli wszyscy będą mieli takie same”. Oczywista prawda, która w rzeczywistości wcale nie jest taka oczywista.

Na obrazie zestawiłam grób powstańca z popularną dziś tęczową flagą… a co jeśli ten powstaniec też był z tych „innych”?… czy powstańcy w ’44 walczyli tylko o siebie, o swoich? Czy może o jakąś wspólnotę? Czy walczyli za jeden naród czy za wszystkie uciemiężone w faszystowskiej niewoli?

Kiedy widzę neo- faszystów zdaję sobie sprawę z tego, że chyba minął czas, że ludzie zapomnieli o zbrodniach faszystów. Jak to jest możliwe, że w XXI w. jakiekolwiek grupy ludzkie pozwalają sobie na to, aby napiętnować osoby w ich odczuciu „inne”? Czy to świadczy o głupocie rodzaju ludzkiego czy jest to zwykły chichot historii, która musi zatoczyć koło… W tamtym roku minęło 80 lat od wybuchu II wojny światowej. Czy ta ofiara, m.in. powstańców z Warszawy została zapomniana już?…

Tropiki | inspiracja : Muzeum Instytutu Systematyki i Ewolucji Zwierząt Polskiej Akademii Nauk w Krakowie

Zainspirowała mnie wystawa „Las tropikalny”. Wystawa przedstawia fragment tropikalnej dżungli. Prezentowane są na niej gatunki flory lasów równikowych Ameryki Południowej, Afryki i Azji.

Cudowne rośliny… Piękna zieleń… A na obrazie, który namalowałam pod wpływem tej wirtualnej wycieczki rośliny są blade, szare, wypłowiałe. Po zieleni nie zostało ani śladu. 

Ciągle się słyszy o niszczeniu lasów tropikalnych- Płuc Ziemi. Ludzie nie szanują przyrody- to jest fakt. Wystarczy iść do pobliskiego lasu i prędzej czy później natkniemy się na sterty śmieci. 

Lasy tropikalne są „ kontynuatorem dawnych ekosystemów Ziemi”. To wielkie bogactwo! 

Na obrazie, tuż pod warstwą roślin, znajduje się czerwony znak X. To mój nieśmiały, ledwo słyszalny tu, z Polski sprzeciw. „Nie dla niszczenia lasów tropikalnych!”

Ziarna i szpilki | inspiracja: Muzeum Sztuki w Łodzi

Zobaczyłam wirtualnie wystawę Teresy Tyszkiewicz „Dzień po dniu”. Pod powiekami najbardziej utkwił mi obraz z jej dokamerowego performansu „Ziarno” i oczywiście obrazy szpilkowe- dzieła, z których artystka jest najbardziej znana. Obraz, który namalowałam pod wpływem tej wystawy zawiera w sobie element tej mantry, którą widać w pracach Tyszkiewicz- monotonne ślady pędzla w miejsce szpilek. Pionowe i poziome. Wielkie oko w centrum obrazu to symbol widzenia czegoś więcej, głębiej, bardziej… Prace artystki są dla mnie właśnie takim widzeniem „ponad” i chęcią doświadczania świata na wielu różnych poziomach. 

Mój obraz jest takim medytacyjnym działaniem, prostym i wymagającym jednocześnie skupienia.

Wielka Matka | inspiracja: Muzeum Etnograficzne w Toruniu

Bardzo lubię muzea etnograficzne, skanseny… można się przenieść w przeszłość w sposób niemalże realny i dotknąć tego co tam jest/ było. Powąchać zapach starej chaty… dziś, to niemalże niemożliwe gdzie indziej. Natknęłam się tu chodząc wirtualnie od chaty do chaty na obraz Matki Boskiej z Dzieciątkiem. Popularne przedstawienie, od wieków obecne w polskich domach. Spodobał mi się ten motyw, a także otoczka ze sztucznych, kiczowatych kwiatków. Piękne! Postanowiłam to namalować.

W ostatnim czasie zajmowałam się robieniem doktoratu pt. „Wielka Bogini”, dlatego ta tematyka jest mi bliska. Taka Matka Boska, to w prostej linii Wielka Bogini, Wielka Matka, słowiańska Mokosz. Nadałam jej ciemny odcień skóry, żeby podkreślić międzykulturowy wydźwięk tego zjawiska. Kwiaty dookoła portretu Bogini Kobiecej są namalowane z gestu, lekko szkicowo. Nawiązują do sztucznych kwiatów, którymi często dekorowane są kapliczki na wsiach. Jednocześnie przypominają hawajski naszyjnik z kwiatów. Matka ukradkiem karmi dziecko piersią. W mojej opinii jest to symbol bezgranicznego oddania się drugiej osobie. Sama jestem matką i traktuję ten wizerunek bardzo osobiście. 

X | inspiracja: Muzeum Współczesne we Wrocławiu

Oglądając stronę Muzeum Współczesnego we Wrocławiu znalazłam dokumentację wystawy Barbary Kozłowskiej, która trwa właśnie w tym momencie. W tekście do wystawy czytamy: „Kozłowska dla ujawniania swoich koncepcji zazwyczaj używała silnie zredukowanych środków wyrazu, gestów, które nie tyle nawet miały służyć wykreowaniu nowego bytu (dzieła), ale raczej zwrócić uwagę na pewne fakty istniejące w naturze, uwypuklić jakiś rys wszechświata czy też po prostu realności.” Wśród zdjęć z wystawy znalazłam zdjęcie, na którym Kozłowska leży na podłodze z rozpostartymi rękami i nogami. Przyciągnęło to mój wzrok bardzo i pomyślałam sobie, że to taki X. 

Obraz „X” to obraz pandemii. To jest X jako znak zakazu, końca, sprzeciwu… X jest złożony z 2 kresek : / i \. Ale może być też odczytywany jako złożony z 2 form tego rodzaju: > i <. Czasem można go odczytać jako element złożony z 4 mniejszych kresek. Na moim obrazie leży niby człowiek (właściwie bez płci) a niby czarna plama. Trochę zniekształca go perspektywa. Leży bezwładny i bez sił. Otacza go nieokreślona, złowróżebna przestrzeń. U dołu obrazu wyłania się z tła napis „#corona” – międzynarodowy hashtag używany w mediach społecznościowych przez osoby z całego świata pozostające w kwarantannie, izolacji, sytuacji pandemicznej.To jest obraz życia w bezsilności spowodowanej globalnym zagrożeniem. My ludzie jesteśmy tylko pyłem na wietrze. Nie możemy nic zrobić z tym co przynosi nam natura oprócz tego, że możemy się jej podporządkować i żyć z nią w zgodzie.  

Nieobecna | inspiracja: Muzeum Okręgowe w Sieradzu

Krzesło/ fotel to częsty motyw w malarstwie. Malował je van Gogh, Hockney czy Wróblewski. Ja, wędrując po Muzeum znalazłam czerwony fotel… dla mnie jest on symboliczny i zainspirował mnie do namalowania tego obrazu. 

Pusty fotel to dla mnie symbol samotności, pustki, ale także czegoś złowrogiego, palącego, żrącego. To taki fotel smutku i złej wróżby. Fotel czarownicy… właśnie z niego wstała i jest nieobecna, ale gdzieś czyha. 

Obraz oddaje moje emocje, które pojawiają się w związku z narastającym niepokojem, poczuciem osaczenia i ogólną złą sytuacją- życiową i pandemiczną. 

126p | inspiracja: Muzeum Ustrońskie

Muzeum w Ustroniu, które wirtualnie odwiedziłam zachwyciło mnie wystawą elementów związanych z produkcją Fiata 126 p – „malucha”. Na ledwie widocznej on- line tabliczce przeczytałam, że interesujące mnie obiekty to właście formy do odlewu tychże elementów. Od razu przypomniała mi się moja życiowa przygoda związana z robieniem prawa jazdy- miało to miejsce 21 lat temu i właśnie tzw. „plac” robiłam „maluchem”. Sprawa z prawem jazdy jest o tyle ciekawa, że nie używałam go przez 20 lat. Aż w końcu w tamtym roku postanowiłam przełamać się i zasiadłam za sterami starej Hondy. 

Bardzo podoba mi się forma tych elementów i dlatego postanowiłam przedstawić je na obrazie. Zostały wyniesione przeze mnie na piedestał. 

Pod okiem koronawirusa | inspiracja: Muzeum Regionalne w Opocznie 

Obraz inspirowany wizytą w Muzeum w Opocznie. W jednej z sal oglądałam eksponaty wiejskiej sztuki sakralnej. I zobaczyłam tam właśnie kolorową konstrukcję wyglądającą na szopkę bożonarodzeniową. Wydała mi się się intrygująca poprzez geometryczność kształtu, niestandardowe, „nie- polskie” kolory, a także zawartą w niej „piętrowość” (zwierzęta znajdują się na górze). Intrygujący jest sam motyw trójkąta (który oczywiście w przypadku szopki nawiązuje do trójcy świętej). W moich obrazach jest to często pojawiający się element. 

W obrazie, który powstał na kanwie tych wirtualnych odwiedzin, głównym elementem jest właśnie zarys szopki. W środku, w miejscu Jezuska, znajduje się rysunkowo potraktowany koronawirus- nasza obecna rzeczywistość i zjawisko, które jest na ustach całego świata. Porządkuje go i narzuca tok działań każdej pojedynczej jednostki a także całych społeczności. A wszystko to owiane mgłą tajemnicy- jasną, półtransparentną bielą- która jest niczym bielmo na oczach, które może wkrótce opadnie i zobaczymy nowy, „post- covidowy” porządek.

Miasto zarazy | inspiracja: Muzeum Zamojskie w Zamościu 

Spacerując wirtualnie po Muzeum w Zamościu odkryłam na wystawie Kulturalna Przeszłość Zamościa, bardzo ciekawą mapę (oczywiście Zamościa). Zachwyciła mnie zniekształconą perspektywą i układem domków – niczym miasto z klocków lego. Przede wszystkim prostota. 

Namalowałam obraz, który przedstawia miasto otoczone murem, w którym znajdują się rzędy kamienic, rynek i… nic poza tym… Przede wszystkim nie ma ludzi. 

Kiedy zaczęła się pandemia, jedną z rzeczy, które były dla mnie dotkliwe to pustki na ulicach… mało ludzi przemykało pod oknem mojego mieszkania, a kiedy wychodziłam aby zrobić konieczne zakupy ludzi było tak niewielu, że Bałuty wyglądały trochę jak wymarłe miasto. Ten rodzaj przeżycia- osamotnienie, pustka, stan wyjątkowy, chciałam pokazać na omawianym obrazie. Ilość kolorów ograniczyłam do minimum- mamy tu domy tylko z niebieskim lub czerwonym dachem, mur jest ciemny a dookoła błękit… takie miasteczko w niewiadomej przestrzeni. Miasto zarazy…

Migrena | inspiracja: MOCAK w Krakowie

Migrena towarzyszy mi od lat. A w czasie trwania pandemii nasiliła się. Nie jest to dziwne lub zaskakujące ponieważ narodowa kwarantanna, obostrzenia, reżim sanitarny to elementy, które powodują duży stres. Stres = migrena. Trochę jest tak, że zamknięci w domach żyliśmy w strachu i obawach przed nieznanym wcześniej Covid- 19. Pandemia zmieniła nas i nasze postrzeganie świata. Chyba już nigdy nie będzie tak jak wcześniej…

W ramach poszukiwań inspiracji odbyłam wędrówkę po MOCAK-u. Znalazłam tam wystawę pt. „ Akcjonizm wiedeński”. Pamiętam kiedy na studiach będąc w Wiedniu widziałam wystawę prezentującą prace akcjonistów wiedeńskich. Wywarła na mnie ogromne wrażenie. Tu, zwiedzając kolejne pomieszczenia natknęłam się na prace Hermann’ a Nitsch’ a – „Stacje drogi krzyżowej”. „Kompozycje malarskie będące efektami akcji, które nawiązują do ceremonii religijnych i ofiar ze zwierząt.” Są to obrazy, których integralną częścią jest koszula malarska, w której artysta tworzył swoje dzieło a następnie przykleja ją do płócien. Prace są pełne energii i kolorów dopełniających. Ja zwróciłam uwagę szczególnie na jeden z nich, w którym zieleń i czerwień odgrywają główne role. Pomyślałam, że w sumie ludzkość znalazła się (po raz kolejny w historii świata) na skraju, w momencie wielkiego przełomu, a może nawet jest to jakiś rodzaj składanej przez nas ofiary (przetrwają najsilniejsi). Doszliśmy do pewnej granicy. 

I obraz, który powstał pod wpływem inspiracji inspiracji Nitsch’ em jest również formą przejścia przeze mnie pewnej granicy. Po pierwsze- formalnej- obraz jest mocno ekspresyjny, automatyczny, z gestu… po drugie występuje tu kolaż – naklejone opakowanie po leku na migrenę- moje skojarzenie z „drogą krzyżową”. A po trzecie- nie jest przedstawiający. To z pozoru bardzo dalekie dla mnie odniesienia, ale jednak jest to coś co w czasie tworzenia tego obrazu było na tyle naturalne, że nie czułam się z tym źle… ciekawe doświadczenie…

Bezformie | inspiracja: Muzeum Górnośląskie w Bytomiu

To, co zaintrygowało mnie w muzeum w Bytomiu to fakt, że kiedy wchodzi się wirtualnie do pierwszej sali, widzimy bezkształtną rzeźbę – nie da się tak wymanewrować, żeby zobaczyć ją z takiej perspektywy, żeby zorientować się co właściwie przedstawia. I to jest właśnie piękne… w sali pełnej  obiektów malarskich, rzeźb (które jednak choć z daleka, ale przybierają formę postaci), spotkać coś co nie przedstawia niczego znanego z rzeczywistości, w której żyjemy.

Moje obrazy najczęściej przedstawiają sceny rodzajowe lub są to portrety- właściwie wszystkie z wyobraźni. Zawsze jednak są to obrazy przedstawiające. Nie malowałam do tej pory abstrakcji… dlatego też ten obraz jest pewnego rodzaju przełomem, eksperymentem (jak cały ten projekt). Postanowiłam, że forma musi być prosta. W samym centrum obrazu namalowałam ciemną plamę, która właściwie może być tym czym chcesz żeby była. Możesz w niej zobaczyć to co chcesz… jest transpozycją trójwymiarowej rzeźby „nie do końca wiadomo czego” przetworzonej przez 2- wymiarową wirtualna galerię oraz przeze mnie- malującą 2-wymiarowy obraz… jedyne co przywodzi na myśl, że oto „maczał palce” w tym człowiek jest plama powstała przez spływająca farbę u dołu obrazu, przysłonięta złamaną bielą tła.